O kobiecej intuicji :)

Witajcie po dłuższej przerwie. Przepraszam, nie miałam weny, czasu, sił… zapalenie znów mi się przyplątało prawego barku, ręki i wtedy cała prawa strona ciała ciągnie i boli. Jest już lepiej i nie wiem czy dzięki 6 tabletkom Olfenu, które jeszcze znalazłam w domu czy super balsamowi, który kiedyś moja mama przywiozła nam z sanatorium: z kamforą i borowiną :) ale ważne, że jest lepiej bo przecież jak człowiek praworęczny to przekichane przy takim zapaleniu. Zatem rozumiecie nawet pisać mi się nie chciało.

A co dobrego u nas? hm pogoda nieciekawa, od tygodnia codziennie pada, zimno, wieje tak koszmarnie, że wszystko przewraca mi na tarasie i przed domem. Ale jesteśmy zdrowe, nic nas nie łapie więc to już uważam za wielki plus i tak sobie myślę, że jakby moje dziecko chodziło do przedszkola to już pewnie byłoby kongo z chorobami więc stwierdziłam, że mam kolejny pozytywny aspekt nie chodzenia do przedszkola i dobrze mi z tym.

Dziś chciałam Was zapytać czy macie kobiecą intuicję do pewnych spraw? Długo się wahałam czy o tym pisać, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał… bo ja mam coś takiego, że jak o czym pomyślę (chodzi mi o pierwszą myśl na jakiś temat) to zawsze się to sprawdza. Nie chodzi mi o to, że chcę żeby coś było tak, a nie inaczej, ale o przeczucie? nawet nie wiem jak to nazwać, a może właśnie intuicja to jest. U mnie się to sprawdza zawsze jeśli tylko taka myśl wystąpi, nawet nie nazwałabym tego samospełniające się proroctwo, ale odbieram to jakoś tak wyjątkowo… niestety są to także złe myśli, jakieś złe przeczucia i najgorsze jest to, że one zawsze się sprawdzają. Nie wiem co to jest, ale jest… jest myśl i jest skutek.

Taka typowa kobieca intuicja jak to mówią sprawdziła mi się np. ostatnio w takiej sytuacji: dostałam od mojej ginekolog w tym roku latem nowe tabletki (na złagodzenie skutków endometriozy) miałam je zacząć brać od razu, ale przed nami był wyjazd na Majorkę, potem w Bieszczady i cały czas „coś mi mówiło”, że nie mam ich brać, tylko dopiero po wakacjach. Nie wiem czy kiedykolwiek byłam tak szczęśliwa, że posłuchałam samej siebie bo po zakończeniu pierwszego opakowania kolejne całe 4 tygodnie były dla mnie koszmarem, typowo kobiecym jak możecie się domyślać, cztery tygodnie męki, dyskomfortu. Miałabym „cudowne” wakacje podejrzewam gdyby je jednak wtedy zaczęła brać. Na szczęście po kolejnym opakowaniu wszystko się skończyło, ale jednak moja intuicja zadziałała prawidłowo. Zresztą nie wiem czy słyszeliście takie powiedzenie, że pierwsza myśl zawsze najlepsza – nieważne czy np. na egzaminie czy w innej sytuacji.

A Wy macie coś takiego? słuchacie się wewnętrznych swoich głosów, a może macie coś nietypowego jak ja?
Uciekam bo muli mnie, czas na kawkę i dziś idziemy na urodzinki synka przyjaciółki – na salę zabaw więc powoli czas się ogarniać choć troszkę późno się to zaczyna bo dopiero na 17,30.

Miłego weekendu kochani. Dużooo słońca!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *