Wszystko można sobie wypracować :)

Tak, dziś taka „złota” myśl, zdecydowanie na bazie własnych doświadczeń. Pisałam już o tym nie raz i wszyscy dobrze o tym wiemy, że najważniejsza jest konsekwencja, czy jak dziecko czegoś uczymy czy oduczamy. Zresztą tak naprawdę to nie dotyczy tylko dzieci, ale nas wszystkich.

Ja jestem osobą dość niecierpliwą, wszystko chce mieć zaraz, natychmiast, od razu, na nic nie lubię czekać i niestety swoją postawę często „przelewałam” na Klaudię. Irytowałam się jak ona robiła coś wolno, a przecież to tylko dziecko. Ostatnio też pisałam że bardzo nad sobą pracuję, nad swoim zniecierpliwieniem, nad swoimi „nerwami”. Naprawdę dużo o tym myślę. Jestem z siebie dumna, tak jestem i mam gdzieś co kto o mnie pomyśli… jestem dumna bo jestem coraz bardziej cierpliwa w stosunku do swojego dziecka, bo dużo rozmawiamy – niezmiernie mnie to cieszy, że ona jest już na takim etapie – i wszystko przynosi bardzo dobre efekty. Pisałam też, że nie chcę być „matką generałem”, że dziecko ma wszystko tak robić jak ja chcę i koniec. Dziecko to dziecko, jest wolniejsze, ale przecież cieszmy się, że jest samodzielne, że chce coś zrobić samemu. Co z tego, że ja muszę troszkę dłużej poczekać na to? czasem jestem tak zmęczona wieczorem, że chcę jej pomóc sprzątać pokój bo chcę aby było szybciej – a ona nie chce – rozumiecie to – moje dziecko nie chce pomocy w sprzątaniu! jest ambitna, chce to zrobić sama, jest z tego dumna. Więc co? ja mam się złościć, że wszystko przesunie się o te 10-15 min. no sporadycznie 20 min. jak np. wczoraj gdy miała naprawdę ogromny bałagan i sprzątała i sprzątała i nie mogła skończyć he he. Nie, nie , nie

Od kilku tygodni Klaudia nie histeryzuje na informację, że czas do spania. Ba! nawet sama mnie pogania mówiąc: „jestem cała zmęczona”, wie, że będzie mycie, kolacja i bajka na dobranoc. Wie bo to nasz rytuał i ja już się nie denerwuję, że np. zaczyna się mój ulubiony serial. Opowiadanie bajki, buziak i „przytulańce” na dobranoc stały się dla mnie jak pokarm, jak wieczorna kolacja. Coś bez czego nie zasnę :) Patrzę na nią i ogarnia mnie wielka miłość, ja 8 lat czekałam na swoje dziecko, na to by zostać mamą, muszę być dobrą mamą i uczyć się na własnych błędach. Łzy mi czasem polecą jak ona po skończonej bajce mówi: „moja kochana mamusia”. Czeka na te bajki jak na coś najlepszego na świecie i nieważne, ze historie są ciągle o tym samym – ona tak chce – a co mnie do tego?
Zawsze pytam ją jeszcze przed snem: „kochanie miałaś dobry dzień?”, a ona odpowiada: „tak mamusiu i nie krzyczałam”. I to jest najlepszy dowód na to, że nasze rozmowy przynoszą efekt.

Za tydzień wraca jej tata i wczoraj wieczorem miałam znów „rozmowę”, że nie niedługo wraca tatuś i że Klaudia musi powoli przesypiać całą noc w swoim łóżku, bo nie może do nas przychodzić tzn. może ale dopiero nad ranem ewentualnie, że ma wołać mnie i jak coś to ja wtedy do niej przyjdę. No i co? dziś obudziła się i mnie zawołała, a ja przyszłam, pobyłam z nią chwilkę, ona zasnęła, ja wróciłam do siebie – co prawda już bardzo źle spałam do rana, ale co tam…. przyszła do mnie dopiero nad samym rankiem, A pierwsze co zrobiła jak dziadek dziś przyjechał to powiedziała, że spała całą noc u siebie – mądra dziewczynka.

Wypracowane pewne kwestie mamy, mam nadzieję, że zostaną już z nami te „wypracowania”.
I mamy bądźcie dumne z Waszych dzieci, ale z siebie samych także

2 comments on “Wszystko można sobie wypracować :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *