Nasze dzieci i ich dziadkowie

Kiedyś już o tym pisałam, ale po tak miłym weekendzie napiszę po raz kolejny i zapytam o wasze relacje, a właściwie relacje waszych dzieci z ich dziadkami.

Mój weekend zaczął się niewesoło, spotkała mnie taka przykrość, że wciąż na myśl o tym boli mnie głowa, dołożyła się potem jeszcze afera, która wynikła w sumie z nieporozumienia, ale co nerwów mnie kosztowało to moje…. ale nie o tym dziś miało być, ale o miłych rzeczach :) na weekend zaprosiłam do nas moją mamę, przyjechała co prawda dopiero w sobotę popołudniu, ale jednak spędziłyśmy sporo czasu, a przede wszystkim spędziła go z babcią moja córka.

Klaudia zawsze była bardzo związana z moją mamą, w ostatnim czasie niestety rzadziej się widujemy i to bardzo odcisnęło się na mojej córce. Klaudia bardzo za nią tęskni, po tym jak 3 tygodnie nocowała u niej, a ja byłam na imprezie wciąż powtarza, że chce do babci sama na noc. Gdy powiedziałam jej, że babcia przyjedzie do nas na noc jej radości nie było końca. „Biedna” babcia była u nas bo Klaudia nie opuszczała jej na krok, ani pogadać nie dała dobrze, ani nic, nie wspomnę o jakimkolwiek odpoczynku dla mojej mamy. Nawet jak w nocy się standardowo przebudziła to chciała do babci, ale ja nie miałam serca budzić mojej mamy o 2:46… rano jak tylko się obudziła pobiegła na gorę zobaczyć czy babcie jeszcze śpi. Dziś była piękna pogoda więc dużo czasu spędziłyśmy na powietrzu, był spacer, zdjęcia, zabawa. W domu zresztą też, Klaudia kilka dni wcześniej przygotowała dla babci piękny obrazek z liśćmi i jarzębiną. Wielokrotnie powtarzała „babcia kocham cię i lubię”. Potem gdy babcia już pojechała nagle coś jej się ubzdrzyło i zaczęła płakać gdzie jest babcia i dlaczego musiała jechać. Jejku jak było mi smutno. Moja mama bawi się z Klaudią i lalkami i innymi zabawkami, czyta jej książeczki, pięknie czesze… robi jej tak piękne fryzurki jak mi i mojej siostrze gdy byłyśmy małe. Fajnie patrzeć na taką relację, na taką miłość. U Was też tak jest? Wasze dzieci lgną do dziadków, a oni z nimi potrafią się bawić?

Dziadka czyli mojego tatę Klaudia widuje częściej bo minimum raz w tygodniu, dziadek nocuje u nas w tygodniu czy w weekend czasem przez jedną, a czasem przez dwie noce. Też bawi się z Klaudią lalkami czy klockami. A jak czasem rano wyjedzie wcześnie bez pożegnania to jest wielki żal i rozczarowanie i „100 pytań do”. Dziadek zabiera młodą na spacer czy do sklepu na lizaka i Klaudia też z nim zostaje gdy ja np. wolę jechać sama na zakupy (co prawda na noc jeszcze nie próbowałam, ale wiem że też by sobie poradził).

Dziadkowie mojego dziecka wiedzą co ona lubi jeść, czym lubi się bawić, jak ją zająć i jak nią się zająć. To dobrzy dziadkowie, nie mogłabym chcieć lepszych bo pomimo np. swoich jakichś tam „chorób” chcą i potrafią się z nią pobawić, poświęcić swój czas, przytulić. Uważam to za jedną z cenniejszych rzeczy w życiu.

Jest jeszcze druga babcia Klaudii, pomimo tego że widujemy się średnio raz na 3 tygodnie to też są one ze sobą związane choć może nie aż tak mocno. Ale obie za sobą przepadają, gdy odwiedzamy babcię G. to Klaudia pakuje się do niej na fotel, przytula, opowiada, pokazuje zdjęcia. Gdy babcia G. jest u nas może tak nie do końca umie się z nią bawić jak moi rodzice, ale też idą razem na dwór, a nawet bawią się w piaskownicy :)
Drugiego dziadka Klaudia nie ma, tata mojego męża nie żyje do wielu lat, czasem zastanawiam się jakby to było, ale z opowieści mojego męża wiem, że bardzo by się cieszył na taką wnusię; czasem żałuję, że jest tylko jeden dziadek, ale cóż losu zmienić się nie da i dlatego mój tata musi się starać za dwóch – nie ma wyjścia.

Fajnie mieć poczucie, że dziadkowie mojego dziecka tak je kochają, naprawdę cieszą się na jej widok, interesują jej sprawami, nie szczędzą czułości, miłości. Zawsze mają jakąś niespodziankę – i to wcale nie chodzi tutaj o prezenty bo wiedzą też, że Klaudia ucieszy się z soczku czy kinder jajka, albo „głupiej” kolorowanki z kiosku za 3 zł. Nie trzeba wielkich prezentów by kochać dziecko, wystarczy zupa kalafiorowa ugotowana od serca bo przyjeżdża synowa z wnusią czy pyszne domowe ciasto bo zapowiedziała się córka. Kiedyś mój tata zapytał co kupić Klaudii o tak bez okazji, ja mówię, że bańki takie małe bo ona lubi, to dziadek przywiózł 6pak – no bo akurat w Auchanie były za „grosze”…
I takich dziadków życzę waszym dzieciom :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *