Ach te złości i jesienne dary :)

Ech mam już dość… czy Wasze dzieci też tak się złoszczą i denerwują? Klaudia często niestety i choć ostatnio dużo o tym rozmawiamy to wciąż się to powtarza. A może ja za dużo wymagam od 3,5 letniego dziecka?

Tak, tak wiem, że dziecko przejmuje pewne rzeczy od nas i skoro ja się łatwo irytuję i wpadam w złość to ona pewnie też. Ale ja naprawdę bardzo się już staram w stosunku do niej być cierpliwą i spokojną, naprawdę bardzo nad tym pracuje. Ostatnio staram się też z nią dużo rozmawiać, łagodnie tłumaczyć, żeby nie krzyczała jak mówi, nie denerwowała się tylko przyszła i powiedziała spokojnie. To są takie nagłe „ataki” jak dziś: bawi się bawi lalkami, ja jestem u góry, nagle słyszę krzyk jak mnie woła, odpowiadam, że jestem na górze więc wchodzi na schody i się za przeproszeniem drze, że ona chce oglądać bajki w sypialni, a tam leży, śpi nasz kot więc ona nie ma jak się położyć na łóżko. Oczywiście nie dała sobie nic powiedzieć, wpadła w szał, histerie i doprowadziła się do masakrycznego stanu. Podobno w takich momentach trzeba dziecko zostawić by się wykrzyczało bo tłumaczenie czegokolwiek jest bez sensu, ale ona nie da ci spokojnie odejść czy siedzieć i nic nie mówić, jeszcze bardziej ją to doprowadza do szału i te miny – normalnie przepraszam znów za określenie – jakby ją sam diabeł opętał, plus rzucanie się po podłodze, wykrzykiwanie, że mam kota zamknąć w łazience itp. itd. i standardowo w którym momencie, że chce „opa” czyli żeby ją wziąć na ręce. Jak już się troszkę uspokoiłam pytam czy pamięta naszą umowę: ona nie krzyczy, ja nie krzyczę, a ona do mnie, że to było „kiedyś” – he he już nie wiem czy się śmiać czy płakać….
Przerażają mnie takie zachowania i jest mi tak przykro, że ona doświadcza takich złych emocji, to są zupełnie niepotrzebne rzeczy, przede wszystkim jej, choć wiadomo mi także. Czy są jeszcze jakieś inne mądre sposoby aby się tego pozbyć? aby umieć sobie radzić z „nerwami”???

Wczoraj za to miałyśmy piękny dzień, pogoda jest super i tak ma być do końca tygodnia więc umówiłam się z koleżanką na spacer po wsi i na wyprawę na nasz wioskowy plac zabaw – a powiem Wam, że mamy nie byle jaki :) wzięłam koszyk na liście bo od kilku dni przymierzamy się do prac plastycznych z wykorzystaniem liści, żołędzi, czy innych „darów” natury jesiennej. Klaudia biegała po całym placu, świetnie się bawiła z synkami koleżanki, a ja wygrzewałam buzię w promieniach słońca, ale jeszcze mocno grzało. Może dlatego dziś moje dziecko pięknie spało od 20 wczoraj wieczorem prawie do 5 rano, potem mała „przebudka” i dalej prawie do 8. Dziś też muszę coś wymyślić, chyba zatrzymam się przy jeziorze jak będę wracała ze sklepu bo musimy zrobić wypad po pieczywo i lizak. Naprawdę trzeba wykorzystywać tak piękną pogodę bo przed nami szary, smutny listopad i potem 3 miesiące zimy – jeśli będzie biało i będzie fajna zima to ok, ale jeśli zima nie jest zimą to już nie jest fajnie.
Póki co cieszmy się piękną jesienią, ja mam jeszcze w ogrodzie szczypiorek, koperek, pietruszkę, marchewkę, nawet cztery ogórki mi rosną i jedna cukinia – czego nie uświadczyłam przez cały sezon. A groszek sam się rozsiał i mam drugi zbiór – to dopiero cuda :) No i te kolory kwiatów, wciąż jest pięknie – kocham to, kocham.
Życzę Wam pięknego dnia, bez złych emocji, dużo uśmiechu i radości.

21766696_1086801531422558_5807836848028293338_n

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *