Jak dziecko potrafi nas zaskoczyć… i co nam w domu pachnie :)

Zbieram się i zbieram cały tydzień by znów coś napisać, ale ciągle „coś”, mam ostatnio tyle różnych zajęć i spraw, że dzień mija mi jak szalony :)

Ostatnio moje dziecko znów mnie zaskoczyło, podejrzewam, że wiele z Was miało też takie sytuacje bo choć nie jest to chyba niczym szczególnym to jednak dla matki gdy „doświadcza” czegoś takiego po raz pierwszy jest to taki mały szok i zaskoczenie. Otóż chodzi o sprzątanie. Pisałam już jakiś czas temu o uczeniu Klaudii że należy sprzątać po sobie zabawki, zresztą ja sama długo długo wyręczałam ją i co wieczór, a nawet wielokrotnie w ciągu dnia sprzątałam jej zabawki. Jakiś czas temu sobie odpuściłam i sprzątałam tylko na koniec dnia, od jakiegoś czasu próbowałam ją też zmobilizować aby to robić razem. Nie było łatwo, a ja odpuszczałam. Ostatnio przyjęłam jeszcze inną „postawę”, a mianowicie gdy proszę ją o posprzątanie, a ona odmawia, ja stwierdzam, że też nie będę tego sprzątała i że ona pójdzie spać w bałaganie i że się potem w nim obudzi, a może nawet niechcący wejdzie na jakąś zabawkę i sobie ją zniszczy… Nie krzyczę, tylko spokojnie cierpliwie tłumaczę jakie mogą być konsekwencje nie posprzątania.
Jednego razu po takim moim „wykładzie” Klaudia wyrzuciła mnie z pokoju i powiedziała, że nie mam wchodzić. W ogóle nie myślałam, że tak się to skończy… a ona woła mnie za jakieś 10 minut i mówi: „mama chodź mam dla ciebie niespodziankę, zamknij oczy i daj mi rączkę” i prowadzi mnie do swojego pokoju. Wchodzę, odrywam ręce z oczu, patrzę, a tam pięknie wszystko posprzątane, zabawki poukładane na swoje miejsca, wszystkie lalki w wózkach lub łóżeczkach, cały domek Barbie i jego mieszkańcy elegancko przygotowani do snu. Powiem Wam naprawdę szczerze, że moje zdziwienie było ogromne, byłam z niej taka dumna – czego oczywiście nie ukrywałam i pochwaliłam ją za to. Ona była taka szczęśliwa i zadowolona, że od razu rzuciła mi się na szyję. Jej, co za emocje! Nie sądziłam, że to moje gadanie przyniesie taki efekt. I to nie była jednorazowa sytuacja bo zrobiła tak już kilka razy, tyle, że teraz już wiem, co „szykuje” gdy mnie wyprasza z pokoju :) Oczywiście to nie jest tak, że każe jej codziennie sprzątać, często jej pomagam, robimy to razem, a czasem nawet posprzątam za nią – bo teraz już wiem, że ona naprawdę wie, o co w tym chodzi. Mam nadzieję, że ta nowa cecha/umiejętność już z nami zostanie.

Chciałam jeszcze dziś Was zapytać co Wam w domu ładnie pachnie? Ja uwielbiam zapach prania, dlatego też staram się używać tylko niemieckich płynów do płukania – o czym już też pisałam, lubię mieć drzwi do pralni/łazienki otwarte, lubię gdy pranie, które leży na desce do prasowania pięknie pachnie i czuć to w całym domu. Ale używam też odświeżaczy powietrza typu Air Wick Fresh matic, te wkłady mają tak cudowne zapachy, że w domu jest naprawdę przyjemnie. Mam jeden w łazience i jeden na wiatrołapie. Zaczęłam je w sumie kupować od momentu gdy „weszłam w posiadanie” kotów, niby używamy żwirku pachnącego, niby regularnie się sprząta kuwetę, a koty strickte nie śmierdzą, ale jednak jakoś tak milej jest mając takie odświeżacze na ruch. Ja zresztą dużo wietrzę w domu bo zapach świeżego powietrza to jednak jest niezastąpiony. Uwielbiam też świeczki zapachowe, oraz kominek i olejki. Mam takowe na kominku i w łazience – gdy mam ochotę na wyjątkową kąpiel to sobie zapalam je, a te na kominku prawie codziennie palę – no latem może niekoniecznie :) ale teraz gdy już przyszła jesień i gdy pogoda nas nie rozpieszcza to takie miłe zapachy poprawiają nastrój. Świeczki kupuję w Biedronce albo Ikei, a olejki w Rossmanie. Są też fajne zapachowe woski – ale one są jednak troszkę droższe. No i mamy kadzidełka, nie każdy lubi, ale ja od czasu do czasu tak. A jeśli chodzi o środki do sprzątania to zdecydowanie króluje zapach cytrynowy.

Dziś po raz pierwszy powiesiłam w domu lawendę którą ścięłam z ogrodu, akurat czas na przycinanie tego krzewu i szkoda mi było wyrzucić, piękny duży „bukiet” zawisł w salonie i wiecie co – naprawdę pachnie! wiem, że ludzie tak robią więc i ja spróbowałam, nie wiem tylko czy nie będzie się to za mocno sypać, zobaczymy….
A u Was jakie królują zapachy? lubicie/nie lubicie?

21762251_1084795921623119_1101493011237884300_o

2 comments on “Jak dziecko potrafi nas zaskoczyć… i co nam w domu pachnie :)

  1. Z dzieckiem zawsze jest ciekawie nigdy tak naprawdę nie wiadomo czym nas zaskoczy.
    Taki o to właśnie jest urok macierzyństwa:) Ale stwierdzam że nudno by było bez tych naszych pociech :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *